Męski punkt widzenia Kobiety

Męski punkt widzenia może być diametralnie inny.

Dlaczego tak mówię? Otóż jeden z moich znajomych, mężczyzna, wygłosił mi “wykład”, a właściwie monolog, jakie to my, kobiety, jesteśmy obłudne w naszych twierdzeniach, że sex tylko po ślubie, albo nie na pierwszej randce, itp. Według niego im szybciej on prześpi się z nią tym szybciej nawiążą lepszą relację albo rozejdą się do domów. Czyli taki szybki test, jest mi dobrze z tobą w łóżku to i w życiu będzie przyzwoicie. W pewnych momentach nawet się z nim zgadzałam, ale jak dla mnie zbytnio upraszcza sprawę i bardziej chodzi mu o “zaliczanie” niż o znalezienie kogoś wartościowego.
Ale sami będziecie mogli to ocenić, gdyż spytałam się go czy mogę jego “analityczny wywód” przedstawić na blogu, zgodził się ale woli pozostać anonimowy, szanuję decyzję i dziękuję za udostępnienie słów 😀

Wychodzę z założenia, że jeśli chcesz stworzyć związek z kobietą, to musisz się z nią jak najszybciej przespać. Zdecydowanie, a zarazem taktownie prowadź interakcję z kobietą prosto do sypialni.
Koniec kłamstw i bajeczek o próbie czasu, cnocie czystości, rozdawaniu cukierków jeden po drugim i testowaniu odporności nasieniowodów na ciśnienie od wewnątrz. Trzeba się zastanowić czy chcę tracić czas na związek z kobietą, z którą nie sypiam?
Podczas seksu wychodzą, moim zdaniem, trzy podstawowe rzeczy:
dopasowanie pod względem upodobań i temperamentu,
wzajemne traktowanie się w łóżku,
podejście partnerki do antykoncepcji.
Te trzy kwestie są kluczowe do tego żeby nie skrzywdzić partnerki ani siebie.

Dopasowanie

Może kobieta ma diametralnie inne libido lub preferencje seksualne? Może uprawia sex tylko przez dziurę w prześcieradle? Owszem, nad pewnymi rzeczami możemy podyskutować, ale co się stanie jeśli na jaw wyjdzie, że ona ma potężne libido, a ja nie? Nie dostanę erekcji dzięki magicznemu zaklęciu, a viagra odpada, to jeszcze nie czas. A co jeśli jest odwrotnie i to ze mnie będzie super sexmachina, a ona będzie mówiła, że głowa ją boli, wtedy to będzie katastrofa. Bez sexu nie ma związku i kropka. Każdy kto twierdzi inaczej nie miał szczęścia zażyć porządnego rżnięcia.
W sumie to nie ma złych preferencji. Jak ktoś lubi się przebierać za Batmana to OK, ale niech szuka kobiety, która będzie to akceptować albo się do tego przyłączy i zarzuci kostium Wonder Woman.

Wzajemne traktowanie się w łóżku

Jak podchodzisz do kwestii zaspokojenia w łóżku drugiej strony? Chciałbym wiedzieć, że kobieta będzie traktowała mnie dobrze, a nie jak narośl wokół penisa, bo akurat ten organ był jej potrzebny w danej chwili. Z kobietami jest podobnie, przynajmniej tak sądzę, też chciałyby wiedzieć, że mam świadomość ich istnienia jako całości i nie patrzę na nie jak na dziuplę w drzewie, do której mogę coś wepchnąć.
Podejście do antykoncepcji

Jeśli kobieta mówi, że się nie zabezpiecza, ale możesz sobie w ostatniej chwili z niej wyskoczyć to ja w szybkich podskokach się oddalam. Stosunek przerywany jest chyba najgłupszą formą antykoncepcji, zaraz po nim jest kalendarzyk, przynajmniej według mnie. Prezerwatywa musi być. Wiem, że nie chroni ona w 100% przed ciążą i chorobami przenoszonymi drogą płciową, ale nie oszukujmy się lepiej ją mieć niż nie mieć.
Banały opowiadane przez nas (red. mężczyzn) typu: “ja zawsze wyskakuję na czas” albo “sex z prezerwatywą to jak lizanie lizaka przez papierek”, prowadzą tylko do tego, że niechciana ciąża jest kwestią czasu a wenerka to gra w rosyjską ruletkę. Nigdy tego nie stosuję, a na miejscu kobiety, która słyszy taki tekst, uciekałbym z krzykiem i ostrzegał wszystkie inne laski wokół.

Sex pozbawia ludzi niezdrowego ciśnienia. Po sexie w końcu można porozmawiać ze sobą jak ludzie, bo już nie ma czekania na moment, kiedy pierwszy raz traficie do łóżka. Uwielbiam ten czas po sexie. Dwoje (lub jak kto lubi więcej) ludzi totalnie zrelaksowanych leży obok siebie i jakby z automatu wchodzi na ciekawe tematy konwersacji. Bomba!

Wtedy właśnie powstaje relacja albo nie powstaje nic.

Tak jak pisałam na początku, w niektórych punktach trudno się z nim nie zgodzić, więc podsumuję to krótko: viva la życie, viva la sex 🙂