Zwierzęta domowe i alergia oraz inne choroby

Wiele osób myśli sobie: pomógłbym temu kociakowi, psiakowi ze schroniska, ale przecież mam dzieci, przecież koty i psy to siedlisko wszelakich chorób, mogą zarazić dzieci, a może i ja będę miał alergię… Czy to prawda? Dzisiaj o innym spojrzeniu na domowych ulubieńców i alergię.
Jak już wiecie, jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch kociaków. Karmel i Mokka żyją ze mną od ponad roku, a ja mam zdiagnozowaną alergię na koty. I co? I nic. Codziennie przyjmuję kleratyninę i objawów alergii brak. Jestem oczywiście pod kontrolą lekarza, regularnie robię sobie spirometrię, by mieć pewność, że nic złego ze mną się nie dzieje. Za to korzyści z posiadania futrzaków dla mnie są warte każdych poświęceń. Gdy przychodzę do domu dwa małe kociaki witają mnie radośnie mrucząc i ocierając się o nogi. Gdy jestem zmęczona, koty układają się na mnie i zasypiamy razem.

Ale wracając do alergii… Według ostatnich badań obecność kotów w domu obniża ryzyko alergii u dzieci. Jeszcze niedawno uważano, że jest dokładnie na odwrót. Szczególnie, gdy w rodzinie są alergicy, to lekarze rekomendowali, by nie trzymać w domu zwierząt. Jednakże rośnie ilość badań, w których uczeni udowadniają, że jest inaczej i dzieci wychowujące się wśród zwierząt zdobywają odporność i w wieku dorosłym ich szanse na bycie alergikami maleją.
Pediatra i naukowiec James E. Gern z Uniwersytetu w Wisconsin-Madison przeprowadził badania krwi u dzieci zaraz po ich urodzeniu i rok po. Dzieci, wychowywane z psami – alergików było 19 %, za to wśród dzieci wychowywanych bez domowych ulubieńców aż 33%. Dzieci wychowywane z psami posiadały dużo niższy współczynnik egzemy (zmiany skórne o nieinfekcyjnym podłożu zapalnym alergicznym lub niealergicznym) oraz wyższe wskaźniki składników systemu immunologicznego.

Obniżenie ryzyka śmierci z powodu chorób serca – badania naukowe pokazały, że osoby, które są po zawale serca i żyją wśród zwierząt, żyją dłużej niż ci, którzy nie posiadają zwierząt. Mężczyźni, jako bardziej narażeni na ryzyko chorób serca, ale którzy posiadają zwierzaka w domu, są mniej narażeni na takie ryzyko. Uczeni z Uniwersytetu z Wisconsin podliczyli, że ryzyko śmierci na zawał u właścicieli kotów jest na 30-40% mniejsze niż u tych, co kotów nie posiadają.

Obniżenie ciśnienia tętniczego – doktor Karen Allen (Dr. Karen Allen, SUNY- Buffalo)prowadziła badania wśród 48 brokerów giełdowych, czyli osób pracujących w prawdziwym stresie i podczas porównania 24 właścicieli zwierząt domowych z 24 osobami ich nie posiadającymi, stwierdziła, że zwierzęta domowe obniżają poziom ciśnienia tętniczego, a poziom hormonu stresu jest niższy niż u osób z drugiej puli zażywających ACE inhibitory.

Obniżenie poziomu cholesterolu – na początku lat 90-tych przeprowadzono badania w American Health Association i stwierdzono, że właściciele kotów mają niższy poziom cholesterolu i trójglicerydów.

Obniżenie stresu – w jednym z eksperymentów udowodniono, że ludzie wykonując trudne zadanie w sytuacji stresowej lepiej reagują, gdy są z nimi ich czteronożni przyjaciele. Poziom hormonu stresu był niższy niż nawet w towarzystwie partnera czy małżonka. Pewnie, dlatego, że nasi ulubieńcy kochają nas bezwarunkowo i nigdy nie oceniają naszego postępowania. Dodatkowo wskazano, że zwierzęta są swoistym lekarstwem na stres. Ich towarzystwo zdecydowanie uspokaja. W jednym z eksperymentów mierzono czas, jaki jest potrzebny by organizm człowieka poddanego próbie stresowej wrócił do normalnego poziomu, badano ciśnienie i puls. Okazało się, że właściciele psów czy kotów szybciej dochodzili do siebie. Nic dziwnego, że często zabieramy ze sobą naszych ulubieńców.

Badania badaniami, mi tam one nie są potrzebne. Jestem pewna, że Miłość czworonoga jest czasem więcej warta niż tzw. przyjaźń.

http://www.newswise.com/articles/view/31716/
http://dnr.wi.gov/wnrmag/html/stories/2008/feb08/creature.htm
https://lemurov.net/science/vot-6-nauchnyh-faktov/