Jacy są Szkoci, czyli historia moich szkockich wakacji

Jacy są Szkoci, czyli historia o moich szkockich wakacjach.

 

Dzisiaj wszyscy żegnają Królową Elżbietę II. Królowa odeszła w czwartek 8 września w swoim szkockim zamku w Balmoral. Bardzo lubiła to miejsce i Szkocję jako całość Imperium Brytyjskiego. Szkoci także kochali swoją Królową. Z wielką ciekawością będziemy śledzić dalsze losy Szkocji, czy nadal będzie częścią Imperium? Moje zaprzyjaźnione Szkotki bardzo liczą na niepodległość. 

Ale od początku. Możecie uznać, że to głupota tracić tyle czasu na gry. Ja grałam na fejsie w pewną mało inteligentną grę polegająca na uprawie ziemi. Takie ogrodnictwo, gdy nie chcesz ruszyć tyłka na prawdziwą działkę. Grałam chyba rok. Dramat! Można by rzec. Tyle straconego czasu! Ano właśnie, że nie straconego. Otóż poznałam tam, w tej równoległej rzeczywistości grupę Pań – Ladies, jak się nazywały. Nagle gra przestała być ważna, bo ważne stało się przebywanie z tymi Ladies, bo codziennie były śmiechy, żarty ale i wzajemne wsparcie, gdy ktoś z rodziny zachorował, był to czas covidu, takie historie zdarzały się co jakiś czas. I okazało się, że każdy, niezależnie od tego gdzie mieszkasz, problemy są te same. Z dziećmi, z wnukami, z mężami, z żonami. Nasza grupa była mocno zróżnicowana, wiekowo, narodowościowo, językowo. Była to dla mnie okazja podszkolić “szkolny” angielski i tak z dnia na dzień miałam nowe koleżanki ☺. Nadal grałam, ale już na poziomie tzw. Helpera, czyli osoby, która pomaga innym graczom. Zdecydowanie mi to pasowało! 

I tak od słowa do słowa, od spraw codziennych do poważniejszych, kiedyś tematem był kraj w którym mieszkamy. Wrzuciłam parę zdjęć z mojego ogrodu, potem z Jezior Mazurskich, a potem naszej stolicy. Zaskoczyło! Ogród został Zaczarowanym Ogrodem z filmu, Mazury naszym pięknym morzem. Chciały więcej! Ale i dawały! I tak okazało się , że jedna z Pań mieszka niedaleko Edynburga, w Królestwie Fife (Kingdom of Fife). Zaczęłyśmy rozmawiać. Spytałam, czy może mi pomóc zorganizować podróż do Szkocji. Chodziło mi tylko o pomoc w rezerwacji jakiegoś niedrogiego hotelu, by chociaż raz się z nią spotkać na drinka, by coś podpowiedziała, co i gdzie można ciekawego zobaczyć. Tymczasem dostałam zaproszenie do domu ☺. Miałam takiego stracha! Kupić te bilety czy nie ? Przecież nie znam tej Kobiety, nie wiem nawet czy istnieje naprawdę, czy jej konto to nie jeden wielki fake. No, ale jak wiecie, kto nie ryzykuje ten nie pije szampana! I napiłam się! Ach! Co to za podróż! Tydzień aktywnego zwiedzania i wieczorne rozmowy przy winie, whiskey (no, bo przecież Szkocka Whiskey jest jedną z najlepszych na świecie) i piwie. Każda z nas wybierała sobie trunek wedle gustu i nastroju. 

I tu będzie o skąpstwie Szkotów, nie wiem, nie znam, nie rozumiem skąd. Moja Gospodyni podarowała mi swój czas, dom, wyżywienie, spanie – tak zwany wikt i opierunek. ZA DARMO! Grosza nie mogłam wydać. Zabraniała i się obrażała. I na dodatek dostałam kartę wejściową do zwiedzania zabytków wydaną przez National Fund of Scotland, organizację, która ma za zadanie odnawianie i opiekę nad zabytkami Szkocji. Dzięki tej magicznej karcie mogłam zwiedzić większość zamków za darmo. A jak się domyślacie, na wyspach tanio nie jest. Brytole cenią swoją historię. Przykładowo zwiedzanie zamku Stirling to koszt ok. 18 funtów od osoby dorosłej. Pomnóżcie razy prawie 6 i macie koszt w złotówkach. I jak codziennie macie ze dwa zamki do zobaczenia? Ech! Lepiej nawet nie liczyć. Zatem Szkoci są szczodrzy! I to jak! Gościnni, przyjaźni, z poczuciem humoru! A może to tylko wyjątek co potwierdza regułę? 

Bo podczas tygodniowych wakacji  to tylko liznęłam i się zachwyciłam. A co najbardziej zapamiętałam? To co związane z Królową, od której rozpoczęłam tę opowieść. Miałam przyjemność wpaść do Niej na herbatkę. Szkoda, że była wtedy w Balmoral, a ja zwiedzałam The Holyrood House, jej rezydencję w Edynburgu. Byłam także w The Saint Giles Church, zwanym u nas Katedrą św. Idziego, gdzie przez chwilę przebywała Jej Królewska Mość w ostatniej drodze do Londynu. Dziewięćset lat ma ten kościół. Niesamowity gotyk z niebieskim sklepieniem oraz Kaplica Ostów (The Thistle Chapel). Oset jest symbolem Szkocji. Jednorożec, The Unicorn, również. Na zamku w Stirling pełno jest jednorożców czy to na dachach jako żygacze, czy w komnatach na arrasach czy obrazach. A to dlatego, że podobno szkocki król był takim dobrym człowiekiem, że nawet jednorożce poddały się jego władzy, bo taki był dobry ☺. 

Królowa kochała Szkocję z wzajemnością. Chyba dla tej miłości Szkoci zrezygnowali z niezależności, bo podczas referendum w 2014 roku ponad 55% mieszkańców opowiedziało się za pozostaniem w składzie Imperium Brytyjskiego. Myślę, że teraz może być inaczej. Karol III niekoniecznie jest kochany na Wyspach. 

Chyba musicie sami się przekonać i odwiedzić Szkocję. Ja na pewno tam wrócę! 

p.s. moje szkockie relacje znajdziecie na FB :