VIII Mazurski Rejs z Nalewkami

Rejs z Nalewkami – tradycja kontynuowana !

Parostatkiem w piękny rejs, statkiem na parę w piękny rejs. Przy wtórze klątw bosmana… No, nie! U nas nikt nie klął, chyba, że pod nosem, że nie wygrał nagrody. Cóż, ale tak to w życiu bywa, że nie zawsze się zdobywa nagrody. 

Ale do brzegu, bo dygresje na początku bywają zgubne ☺ 

Jak co roku, tym razem to była już VIII edycja cyklicznej imprezy pod nazwą Rejs po Mazurskich Smakach, Rejs z Nalewkami, organizowana przez Mazurską Akademię Smaku i jej Prezeskę Eulalię Paszkiewicz, z naszym skromnym udziałem, jako sponsora (mini mini) oraz oprawą pisarską. O wcześniejszych edycjach możecie poczytać na blogu pod linkami (http://www.kobietatoja.pl/vi-mazurski-rejs-z-nalewkami-ahoj-przygodo/ http://www.kobietatoja.pl/rejs-nalewkami-wreszcie/ http://www.kobietatoja.pl/iv-mazurski-rejs-nalewkami/)

Tegoroczna była pod hasłem kwiaty i nalewki są dobre na wszystko.

Rok pandemii tak bardzo dał nam się we znaki, że byliśmy niesamowicie stęsknieni za gościną w ośrodku Agromargot w Wilkasach, za sobą, za wybornym towarzystwem, za opowieściami do rana, za pysznymi daniami Kuchni Regionalnej czy za degustacją nalewek, bo przecież to był temat numer jeden . Ktoś z uczestników nawet powiedział, że gdy jedziesz do Eli (Eulalia Paszkiewicz) to zapomnij o diecie, musisz popróbować specjałów kuchni. W tym roku mój osobisty wybór to kartacze oraz rosół z węgorza z pasztecikiem. Pychota! Była też karmuszka mazurska, sandacz, bo jak na Mazurach obejść się bez ryby, pierogi ze szczupakiem też mniam mniam Ale ja nie o kuchni a o rejsie…  

Zanim na pokład przyjęła nas „Dźwina” pod komendą  Kapitana Zbigniewa   Kurowickiego oraz Jego Żony Beaty  ( o statku poczytajcie tu : http://mojemazury.pl/162401,Gizycko-amerykanski-desant-na-Niegocinie-czyli-historia-DZWINY.html) trzeba było się przygotować jak należy, a mianowicie każdy z uczestników otrzymał za zadanie, aby przygotować bukiecik marzeń. Panowie, za wyjątkiem jednego (Brawo Grzegorz!) nie palili się do pracy z kwiatami i innymi roślinami, także w większości wianki, bukieciki oraz ogromny bukiet dla Jubilatki, która tak się szczęśliwie złożyło obchodziła urodziny właśnie podczas Rejsu – Pani Beaty Kurowickiej, przygotowały panie. Za dostawę materiału dydaktycznego odpowiadała nasza cudowna Czarownica od Kwiatów, właścicielka Instytutu Zdrowia i Hortiterapii z Mrągowa, Pani Zofia Wojciechowska (tutaj więcej: http://www.kobietatoja.pl/jak-zostac-hortientuzjasta/) oraz my! Materiały były zdobyczne, pola i łąki oraz dzikie ogrody przy mazurskich drogach dostarczyły materiału. Nie powiem, że o mało, co nóg nie połamałam skacząc między rowami i na pagórki by ściąć o ten właśnie najpiękniejszy kwiatek! Śmiechu było, co nie miara, bo jak kwiaty to i anegdoty oraz trochę wiedzy, dlaczego i jakich używamy roślin. Rozumiecie, że liście dębu dla panów na wzmocnienie mogły wywołać tylko erotyczne skojarzenie! Gdy już nadeszła pora wymarszu każdy otrzymał bukiet lub wianek i w długiej kolumnie uczestnicy wyruszyli do portu Wilkasy wzbudzając ogólny zachwyt i sympatię. Były też ponoć próby porwania Pań i nazwano nas procesją! No ba! Nalewka święty trunek a i kwiaty też!

Na statku

odbyła się degustacja Zlewu Mazurskiego 2020, czyli nalewki stworzonej przez Komandora Rejsu Andrzeja Paszkiewicza z nalewek uczestników Rejsu z ubiegłego roku. W odpowiednim momencie każdy swój bukiet oddał w hołdzie Perunowi, czyli słowiańskiemu Gromowładnemu. Można też było poświęcić kwiaty swojemu osobistemu marzeniu. Wielkie wzruszenie wywołały słowa Pani Beaty Kurowickiej, która swój wianek otrzymany w darze od uczestników dedykowała tym, którzy odeszli podczas pandemii. Głos się łamał, a my ukradkiem ocierałyśmy łzy. 

Wręczono nagrody i wyróżnienia. 

Przewodniczącą Jury została Halina Piwowarczyk, wielokrotna zwyciężczyni w konkursach, dlatego, by nie miała szansy wygrać kolejny raz zaproszono ją do Jury. Ha ha ha ! Pomagali jej w wyborach Małgorzata Jankowska Buttita oraz Andrzej Paszkiewicz. Komandor ocenił poziom nalewek, jako wysoki z zastrzeżeniem, że nalewki owocowe wymagają więcej czasu by dojrzeć i polecił nam bardziej się do nich przyłożyć. Zwyczajnie były za młode. Za to w ziołach i kwiatach to potrafimy już poszaleć. Coraz więcej składników stosujemy i coraz ciekawsze smaki uzyskujemy. Zwyciężyły nalewki z ponad dwudziestu ziół. Tutaj rzeczywiście trzeba się dobrze znać jak te zioła komponować, ale niebagatelne znaczenie ma i pora zbioru. Okazuje się, bowiem, że na smak wpływa i pora dnia i nasłonecznienie zbioru. Oj, długa droga przede mną w nauce komponowania smaków. Dla początkujących amatorów nalewek na pytanie skąd wziąć surowiec odpowiem: z ogrodu! Będzie i hortiterapia i nalewka w jednym. Nalewki były z pokrzywy, melisy, mięty, dziurawca, czarnego bzu, wiśni, pigwowca, płatków dzikiej róży, aronii, ba nawet z dodatkiem selera, nie licząc imbiru i kurkumy. A pokrzywa to praktycznie rośnie wszędzie. Zatem surowiec jest za darmo. Próbujcie! Trafiła się też nalewka grzybowa, ha! Borowik w śmietanie. Jakby Wam powiedzieć? No, delikatnie to ja nie jestem fanką. Bo jakaż to korzyść jest z grzyba w śmietanie? Bo dziurawiec to na wątrobę, bo orzech na żołądek, bo wiśnia na poprawę humoru i dobry nastrój. Bo nalewka ku zdrowotności ma służyć. A borowik? No cóż. 

Brawo my!  Yuppi !

W tym roku doceniono i nasze nalewki. Mohito drink (melisa, mięta i cytryna)  to nie chwaląc się, przebój ogniskowej degustacji. Po Rejsie w wyśmienitych humorach wróciliśmy do ośrodka na ognisko, degustację nalewek wszystkich uczestników i na opowieści do rana. 

Kto nie był, niech żałuje i zapraszamy na kolejny rejs w przyszłym roku. Śledźcie informacje na naszym FB a także Mazurskiej Akademii Smaku

One Comment

  1. Jola Czapla napisał(a):

    A ja tam byłam nalewki piłam i święta się bawiłam. Szczypta wiedzy od mądrych ludzi, pyszne jedzenie i wspaniałe towarzystwo – w przyszłym roku znowu będę degustowała.

Comments are closed.